Archiwa tagu: Opinie o kawie

Opinie o kawie wyrażane przez klientów lub pracowników sklepu KONESSO.pl

Kawa ziarnista Lucaffe Picolo&Dolce

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Pragnąc stawać się coraz bardziej świadomym konsumentem i smakoszem kawy postanowiłam, że będę próbować, poznawać i odnajdywać różne jej smaki. Wnioski są różne i nierzadko zaskakujące – bywają przyjemne, a czasem rozczarowujące.

W tej recenzji postanowiłam opisać moje odczucia ze „spotkania” z kawą Piccolo & Dolce marki Lucaffe.
Lucaffe to kawa wypalana w jednej z najmłodszych włoskich palarni, Torrefazione Gian Luca Venturelli powstałej w 1996 roku. Swoją siedzibę ma w miejscowości Carpenedolo, w pobliżu miasta Brescia i we Włoszech jest dość cenioną marką. Ja postanowiłam sprawdzić czy zasłużenie 🙂

Pięknie opakowanie Piccolo & Dolce w kolorze czerwonym, z parą uroczych dzieci skłaniających się ku pocałunkowi od razu przykuło moją uwagę i będąc szczerą, to był jeden z głównych powodów dla którego wybrałam właśnie tę kawę 😀 Gdy wspaniały, mocny zapach podrażnił mój nos, utwierdziłam się w przekonaniu, że to był świetny wybór, a design opakowania na pewno idzie w parze ze smakiem i aromatem tej kawy.

Jak zapewnia producent Lucaffe jest ona mieszanką dwóch odmian ziaren kawy. W 90% składa się z ziaren arabiki pochodzących z brazylijskich upraw i 10% robusty z Indonezji, a o wyjątkowości i wysokiej jakości ziaren ma świadczyć fakt, że są one zbierane i selekcjonowane ręcznie. Wszystkie ziarna mają zbliżony rozmiar, kształt oraz kolor, nie widać w nich żadnych defektów typu dziur czy złamań. Kawa została wypalona raczej w średnim stopniu o czym informuje sklep jak również kolor ziaren znajdujących się w opakowaniu.  

Degustację Lucaffe Piccolo & Dolce przeprowadziłam metodą parzenia przy pomocy kawiarki (zwana również kafeterią, mokką, zaparzaczem). Od dawna lubuję się w piciu i porównywaniu kawy zaparzanej w ten sposób, więc wybór metody był oczywisty.

Często bywa, że smakosze kawy szybko zniechęcają się zaczynając korzystanie z tego „urządzenia”. Twierdzą, że przygotowanie kawy tym sposobem jest zbyt pracochłonne i czas oczekiwania na napój jest bardzo długi. Osobiście uwielbiam sam rytuał parzenia kawy w kawiarce – począwszy od przygotowania „sprzętu” a skończywszy na obserwacji i podsłuchiwaniu charakterystycznego bulgotania wydobywającego się brązowego płynu…

Już samo mielenie ziaren przenosi w inny wymiar. Aromat świeżej, dobrej, zmielonej kawy unosi się po całym pomieszczeniu pobudzając zmysły. I tak stało się gdy do młynka wsypałam ziarna kawy Lucaffe Piccolo & Dolce. Zmieliłam ją niezbyt grubo ale też nie był to drobny „miał” charakterystyczny dla kaw używanych do espresso. Nie chciałam by drobinki kawy znalazły się w moim naparze. (mogłabym się jeeeeeeszcze bardziej rozpisywać o samym procesie parzenia: o wodzie, wielkości kawiarki, długości parzenia, bąbelkach, bulgotaniu itp. ale nie wiem czy to wskazane; czy tekst nie będzie przydługi etc etc.. 😉 )

Zaparzona, gotowa kawa ma średnio brązowy kolor. Pachnie trochę jak cukierki toffi i trochę jak orzechy, a w smaku rzeczywiście czuć karmelowy posmak (i potwierdziła to nawet moja mama). Jest delikatna, ale po chwili można poczuć bardziej zdecydowany, goryczkowaty ale przyjemny smak. Polubiłam tę kawę. Zostałam oczarowana zapachem, opakowaniem i orzechami. Myślę że jest to kawa idealna dla osób lubiących przyjemną, delikatną słodycz ale jednak „z wyrazistą kawową” nutą. Polecam!!!

Kawa Lucaffe Picolo&Dolce

Java001 – 100% Arabika, która ożywia zmysły i rozczula aromatem czekolady

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(2)

Moja przygoda z kawą rozpoczęła się w czasach studenckich, kiedy bezsenne noce nad tłumaczeniami starożytnych tekstów umilała mi czarna kawa parzona po turecku. Potem przyszedł czas na pierwszą pracę i kolejne obowiązki zawodowe – znów aromatyczna ,,mała czarna” towarzyszyła moim porankom w szkole, na uczelni, czy w biurze. Dzięki swojemu mężowi poznałam nowy wymiar kawowej przyjemności. Teraz wspólnie rozkoszujemy się świeżo mieloną w retro młynku kawą z ekspresu kolbowego. Parę dni temu zaintrygowała mnie ziarnista Java001 Espresso i postanowiłam ją wypróbować. To dobrze zbalansowana Arabica, którą możecie się delektować praktycznie o każdej porze. Poznajcie moją opinię na temat tego kawowego specjału, a potem… napijcie się jej sami 🙂

Estetyka i funkcjonalność opakowania. Kiedy kupuję kawę, najważniejsze są dla mnie oczywiście jej zapach i smak, zwracam jednak uwagę również na to, jak się prezentuje. Java001 Espresso Blend opakowana jest w dość klasyczną, beżową torebkę z naklejonymi etykietami w szaro-białym kolorze. Ta z przodu informuje nas między innymi o pochodzeniu ziaren (Brazylia, Kolumbia, Kostaryka, Gwatemala), stopniu palenia (dark roast) oraz nutach smakowych (śliwka węgierka, cynamon, gorzka czekolada). Etykieta z tyłu opakowania zawiera z kolei kilka interesujących danych na temat tworzenia mieszanki kawowej przez producenta – czyli Java Coffee. Dla osób, którym szczególnie zależy na delektowaniu się świeżym smakiem i aromatem kawy, podano dokładną datę jej palenia oraz rekomendowane spożycie (do 2 miesięcy) od tego terminu. Warto wspomnieć, że to dość niepozorne z wyglądu opakowanie kawy jest bardzo funkcjonalne. Oprócz typowego dla wielu torebek z kawą ,,klipsa świeżości” na przedzie, opakowanie zawiera praktyczny klips umożliwiający przechowywanie kawy w oryginalnym opakowaniu i szczelne jej zamykanie po każdym użyciu. To przekonało mnie do rezygnacji z przesypania Javy001 do mojej ulubionej puszki. Ustawiłam opakowanie kawy w kuchni obok ekspresu i młynka – muszę przyznać, że w tym towarzystwie Java001 wygląda naprawdę przyjemnie.

Funkcjonalne i ciekawe opakowanie kawy Java001 Przydatne informacje

Aromat i właściwości smakowe – pora przejść do meritum, czyli powiedzieć co nieco o walorach samej kawy. Java001 pachnie całkiem przyjemnie i zachęca do natychmiastowego skosztowania. Jej aromat jest dość wyczuwalny, choć zdarzało mi się wąchać kawy bardziej intrygujące pod tym względem. Zgodnie z zaleceniem producenta Java001 jest szczególnie polecana do przygotowywania espresso. Świeżo mielona i zaparzona w ekspresie charakteryzuje się naprawdę gęstą pianką w orzechowobrązowym odcieniu. Smak kawy jest raczej łagodny i delikatnie pobudzający, podobnie jak ma to miejsce przy kosztowaniu innych Arabik. Taką smaczną kawę z powodzeniem można pić na podwieczorek do kruchej szarlotki, albo pod wieczór przy relaksującej lekturze. Java001 wyróżnia się subtelną nutką gorzkiej czekolady. Ten aromat wyczuwalny jest zwłaszcza po osłodzeniu filiżanki kawy łyżeczką trzcinowego cukru oraz ozdobieniu odrobiną spienionej śmietanki.

Ocena ogólna: Java001 Espresso Blend to dobra propozycja dla tych, którzy piją kawę kilka razy dziennie i preferują łagodność oraz charakterystyczny smak zbalansowanych ziaren 100% Arabiki. Andrzej Stasiuk napisał kiedyś: ,,piję kawę i wyobrażam sobie brzask gdzie indziej”. Te słowa idealnie pasują do propozycji Java001 Espresso Blend. Spróbujcie jej w zimowy wieczór, a zapewni Wam przyjemną chwilę relaksu i pozwoli przenieść się w marzeniach do dalekiej Brazylii, Gwatemali, czy Kostaryki, gdzie ciepły poranek pieści skórę promieniami słońca i zaprasza do rozkoszowania się wszystkimi urokami życia.

Kamila Mrożek

Kawa ziarnista Diemme Blue – opinia Pani Anny

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Dzień dobry, Po kilku filiżankach kawy, którą otrzymałam od Państwa uznałam, że czas najwyższy zabrać głos 🙂

Caffe Diemme Blue to kawa dla osób lubiących zacząć dzień od intensywnie aromatycznej dawki energii. To 100℅ arabica będąca mieszanką kilku rodzajów ziaren tego typu .Ziarna różnej wielkości subtelnie różnią się aromatem. Najpierw zwraca uwagę zapach. Świeżo zaparzone espresso pachnie bardzo intensywnie, aromatycznie i budzi uśpiona energię. Kremowa pianka powstała na powierzchni kawy zachęca do spróbowania.

Pierwszy łyk był sporym zaskoczeniem bo nawet głęboka barwa sugerowała że będzie gorzko i mocno. Było cudownie, aksamitnie z lekką czekoladową mgiełką i delikatnym, niemalże nieuchwytnym aromatem orzechów laskowych. Kawa jest doskonale kremowa bez żadnych gorzkich czy cierpkich nut. Pomimo tak łagodnego, nienachalnego smaku ma swoją moc. Ma taki pozytywnie nastrajający do życia odcień. Jak gdyby działała nie tylko na zmysł smaku ale również na komórki nerwowe. A ten smak, który zauważa się już po kilku pierwszych łykach to nie kawa zalana wrzątkiem.

Odpowiednio przygotowana ma jak gdyby kilka warstw smaku dających się kolejno odkrywać. Można to zauważyć nawet podczas porannego pośpiechu. To taka idealna harmonia smaku i aromatu, pozostaje ona w pamięci kubków smakowych. „Chodzi” po głowie myśl, że kolejna filiżanka już niedługo. Bo ten smak uzależnia od pierwszego spotkania. Caffe Diemme równie doskonale smakuje w postaci macchiato z odrobiną mleka, które bardzo fajnie podkreśla delikatność kawy.

Kawa Diemme Blue

Java Etiopia Suke oraz Java Gwatemala Santa Paula – porównanie kaw

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(7)

W ofercie warszawskiej palarnii Java Coffee pojawiają się kawy sezonowe z różnych plantacji na całym świecie. Dzisiejsze porównanie będzie obejmować dwie kawy z tej palarnii – Etiopia Suke Quto oraz Gwatemala Santa Paula.

Zacznijmy od pierwszej z nich. Jest to kawa z farmy Suke Quto położonej w ormiańskim regionie Guji dystryktu Shakisso w Etiopii. Surowiec uprawiany jest na wysokości 1800-2200 m n.p.m., jest to mieszanka odmian kurume i welicho, obrabiana na mokro. Ziarna są średniej wielkości, wypalone jasno, natomiast w aromacie można wyczuć nuty bergamotki.

Gwatemala Finca Santa Paula jest mikrolotem, co oznacza, że uprawiana kawa jest jednej odmiany oraz uprawiana jest dokładnie w tym samym miejscu, na tej samej wysokości. Ma to ogromny wpływ na powtarzalność naparu, o czym w dalszej części recenzji. W paczce dostajemy ziarna odmiany caturra, pochodzące z farmy Finca Santa Paula z regionu Coban. Kawowiec uprawiany był na wysokości 1375 m n.p.m. Ziarna są małe o pomarańczowym aromacie.

Obie kawy zaskakują słodyczą aromatu jaki możemy poczuć po otwarciu opakowania. Etiopia oszałamia nutami kwiecistymi z akcentami bergamotki, natomiast Gwatemala powala aromatem pomarańczy oraz karmelu. Podczas zaparzania aromaty te nasilają się, co jeszcze bardziej zachęca do dalszych testów. Używać będę trzech dripperów: Chemex, Hario V60 oraz Kalita Wave 185; Aeropress oraz kawiarkę marki Bialetti.

W dripperze Hario V60 wygrywa Etiopia. W naparze wyczuwalne są mandarynkowo-klementynkowe nuty przyprawione ogromną dozą słodyczy miodu wielokwiatowego. Muszę przyznać, że jest to najsłodsza kawa jaką piłem w ostatnim czasie. Gwatemala raczy nas mleczną czekoladą z akcentami gruszki oraz pomarańczy – również bardzo przyjemne doznanie z zerową ilością goryczy.

Fanom kawiarki polecam Gwatealę – czekoladowe tło idealnie komponuję się z umiarkowaną owocowością tworząc bardzo dobry podkład pod kawy mleczne oraz do picia solo. Kwiecistość Etiopii nie nadaje się do łączenia z mlekiem, jednak jako „mała czarna” daje dobry efekt. Największym jej mankamentem jest bardzo niska cielistość.

Opakowania kaw sugerują, że Etiopia najlepiej smakuje z Chemexa, natomiast Gwatemala z Aeropressu. Zacznijmy od Chemexa – niestety chemex odbiera magię Etiopii, kawa jest zbyt delikatna oraz herbaciana, aromat krótko utrzymuje się na języku. Gwatemala wypadła natomiast bardzo dobrze. Jej czekoladowość nie pozwoliła popaść w nuty herbaciane przez co mimo delikatnej cielistości, zachowuje charakter.

Etiopia w Aeropressie wybucha feerią owocowej kwasowości. Kwiatowość ucieka w cień, na pierwszy plan wychodzi czarny bez oraz słodkie cytrusy. Druga z kaw smakuje bardzo podobnie! Tutaj wyczuwamy głównie sok pomarańczowy z plasterkiem gruszki – można uznać remis.

Na potrzeby tej recenzji zaopatrzyłem się w dripper Kalita Wave. Tak jak Etiopia Suke Quto kompletnie zauroczyła mnie w Hario V60, Gwatemala Finca Santa Paula powaliła mnie na kolana przy Kalicie. Body zostało podbite, czas ekstrakcji przedłużony, przez co napar zyskuje trochę goryczy, jednak nie przeszkadza to kompletnie przy takiej ilości słodyczy oraz kwasowości. Kawa zyskuje szlachetności, widać kunszt plantatora oraz roastera. Etiopia jest zbyt delikatną kawą również do kality – dodając goryczy i odbierając trochę słodyczy, ponownie straciła swój urok.

Java Etiopia Suke oraz Java Gwatemala Santa Paula – porównanie kaw
Java Etiopia Suke oraz Java Gwatemala Santa Paula – porównanie kaw

Przechodząc do podsumowania, mogę napisać jedno – obie kawy nie zawodzą. Mimo iż sumarycznie wygrała Gwatemala, nie można wyłonić z tego pojedynku zwycięzcy. Podobne profile sensoryczne sugerują, że jeżeli jedna z kaw zaskarbiła nasze serce, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że z następną będzie tak samo. Serdecznie polecam zakupić obie paczki – Java Coffee nigdy nie zawodzi.

Pan Jakub ze Stalowej Woli

Kawa ziarnista Butterworth&Son Kenya Ichuga – Pan Jakub ze Stalowej Woli

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(5)

Kenya Ichuga z brytyjskiej palarni Butterworth and Son, której jedynym dystrybutorem w Polsce jest sklep KONESSO.pl przyprawiła mnie o zawrót głowy. Pokazuje ona, że kawa kenijska niejedno ma imię. 

Plantacja z której otrzymany zostaje surowiec znajduje się w regionie Nyeri. Obszar ten charakteryzuje się stałą, umiarkowaną temperaturą oraz wulkanicznymi glebami. Długi proces dojrzewania kawowca skutkuje wysoką twardością zielonego ziarna, co bezpośrednio wpływa na proces palenia, ale o tym wkrótce. Ponadto plantacja uzyskała certyfikat Rainforest Alliance, co oznacza, że uprawa kawowca nie wpływa na ekosystem danego terenu.

Ziarno obrabiane jest na mokro, po czym następuje proces fermentacji, przez co kawa ma stosunkowo niską wilgotność. To wszystko co wiemy o surowcu – nie znamy gatunku botanicznego, ani wysokości na jakiej jest uprawiana. Przejdźmy zatem do finalnego produktu 🙂

Kawa ziarnista Butterworth&Son Kenya
Otwieramy opakowanie – ukazuje się nam aromat karmelu, sugerujący wysoką słodycz. Ziarna nie mają defektów, zostały wypalone precyzyjnie, równomiernie, jednak jak na mój gust za ciemno. Wynika to jednak, jak mniemam, z ich właściwości – twarde ziarna potrzebują dłuższego czasu palenia, aby zostały wypalone równomiernie. Wynikiem tego jest kawa, której profil palenia pasuje bardziej do espresso, niż metod alternatywnych, które sugeruje sam sklep KONESSO.

Poniżej przedstawiam porównanie wyglądu ziarna razem z Nikaraguą Bella Aurrora z warszawskiej palarni Java oraz Nikaraguą Limoncillo z krakowskiego Coffee Proficiency.

Porównanie kaw
Od lewej znajdują się:: Nikaragua Limoncillo z Coffee Proficiency, Nikaragua Bella Aurora z Java Coffee, Kenya Ichuga B&S.

Do samych testów sensorycznych nie podchodziłem z wielkim zapałem – przecież to Kenia, którą każdy smakosz chociaż raz pił. Królowa metod alternatywnych, zalążek kaw segmentu speciality w Polsce. Powinniśmy oczekiwać nut porzeczkowych, cytrusowych, ewentualnie słodkich owoców. Na start – Aeropress!

W aromacie mokrym występują czarne porzeczki. Pierwszy łyk i… wielkie zaskoczenie… ogromna gorycz. Zmiana mielenia na grubsze, niższa temperatura wody, podejście numer dwa. Gorycz uspokoiła się, ale kolejne zaskoczenie – wyczuwalny sok pomidorowy 😀 Co prawda sugerowanym profilem smakowym jest między innymi świeży pomidor, ale doświadczenie pokazało mi, aby takie kwiatki wkładać między bajki.

Razem ze spadkiem temperatury wyłoniły się przytłumione nuty owocowe, nasiliły się natomiast nuty warzywne. Z reguły, takie doznania sugerują niską jakość surowca, lecz tutaj jest inaczej. Aromat pomidorów oraz nuty „okołowarzywne” są tutaj bardzo mocno wyróżnione, jakby miały być głównym atutem tej kawy.

Bardzo zmieszany przeszedłem do kolejnych metod – dripper Hario V60, French Press oraz kawiarka. Zacznę od ostatniej z nich – niestety to połączenie nie jest zbyt przyjemne dla kubków smakowych. Wysoki poziom goryczy ogranicza możliwości łączenia tej kawy z klasyczną moką. Przygoda Kenii Ichuga z kawiarką w moim wykonaniu zakończyła się tak szybko, jak się zaczęła. 

Dripper – niewiele lepiej. W moim mniemaniu, żadna z kaw kenijskich nie smakuje dobrze w połączeniu z v60. Płaski aromat cytrusów razem z zerową cielistością równa się wielkiej przeciętności. Jest to do tej pory jedyny argument potwierdzający mit kaw kenijskich. Na koniec zostawiłem French Press. Niestety, trzeba lekko zmodyfikować tę metodę, aby ograniczyć ilość pyłu zaburzającego aromat. Można na przykład założyć zamiast metalowego sitka filtr od aeropressa, owinąć stalowy filtr na tłoku filtrem od dripa, bądź po prostu przelać napar przez dripper.

Po wykonaniu jednego z tych zabiegów, następuje kolejne zaskoczenie – po słabym dripie oraz aeropressie budzącym mieszane uczucia, następuje bardzo stonowany french press. Kawa jest słodka, ma odpowiednie body, po ostudzeniu czuć cytrusy, aromat warzywny uciekł w cień. Słodycz bije od pierwszego łyka, ciężko uwierzyć, że to ta sama kawa, którą piłem wcześniej. Dodatkowo, ciężko uwierzyć, że to jest Kenia!

Wytrawność ustępuje ferii soczystych owoców na kształt kaw m.in. z Ruandy. Pisałem wcześniej, że niektóre gatunki kaw kenijskich mogą zawierać nuty słodkich owoców – to prawda, ale nie w takiej intensywności!

Dodam tutaj, że w każdej z tych metod kawa pozostawała wyjątkowo czysta posiadając umiarkowane body. Podsumowując, Kenya Ichuga z palarni Butterworth & Son przyprawiła mnie o ambiwalentne uczucia wraz ze zmianami w temperaturze wody, gramaturze zmielenia oraz metodzie parzenia. Zdecydowanie nie jest to kawa dla każdego – szczerze powiedziawszy, nie do końca podobało mi się to doznanie.

Mimo wszystko, w kawie speciality cenię stabilność, zrównoważenie, krągłość – tego tutaj nie dostaniemy. Otrzymujemy natomiast zabawę równą jeździe na kolejce górskiej 🙂 Jestem pewien, że kawa ta na długo zostanie w mojej pamięci.

Kawa mielona Kimbo aroma italiano – Pani Bogusława

Kawa mielona, Recenzje
5/5(1)

Leniwie dzień się budzi do życia. Zapach aromatycznej kawy miesza się z pierwszymi promieniami słońca. Tym razem witam budzący się dzień z filiżanką niezwykłego czarnego napoju Aroma Italiano z palarni kawy KIMBO. Urzekła mnie intensywnością smaku i nietypowym bukietem zapachowo-smakowym.

Łagodna, jednak z wyraźnie wyczuwalnymi nutami charakterystycznymi dla robusty (dodane mleko podkreśla ich smak). Do tej pory pijałam tylko delikatną w smaku Arabicę. Nowy smak kawy, odmienny od tego, który znam do tej pory wzbogacił moje doświadczenie z niezwykłym napojem jakim jest kawa.

Połączenie dwóch gatunków: Robusty z Arabicą dało mi więcej energii i pozwoliło przywitać nowy dzień z większym entuzjazmem niż zazwyczaj. Zdecydowanie polecam go tym, którzy lubią pobudzenie mocnym aromatem kawy, ale łagodnym smakiem. Filiżanka tej kawy jest idealna jako poranne pobudzenie, południowa chwila relaksu oraz popołudniowa okazja do spotkania ze znajomymi przy odrobinie słodkości.

Kimbo Aroma Italiano zostaje ze mną na dłużej! A już jutro skoro świt, to właśnie ona swym zapachem obudzi mnie i znów doda energii 🙂

Kawa mielona Kimbo aroma italiano

Kawa mielona Kimbo Aroma italiano

Diemme Blue z kawiarki – Pani Marta z Krakowa

Kawa mielona, Recenzje
5/5(1)

Kilka dni temu dostałam przepiękną kawiarkę Bialletti – od tamtego momentu postanowiłam testować przeróżne kawy.

W pierwszej kolejności postanowiłam spróbować kawy mielonej Diemme Blue (niestety mielona bo jeszcze nie posiadam młynka do kawy). Dlaczego właśnie ta kawa? Po pierwsze urzekło mnie jej opakowanie, uwielbiam styl retro, a puszka zaprojektowana jest właśnie w ten deseń.
Po drugie to tradycja. Diemme jest jedną z najstarszych palarni na rynku, od 1927 r. założona przez Romeo Dubbini. W tym momencie zajmuje się tym trzecie pokolenie Dubbinów, więc mam nadzieję, że zaskoczą mnie swoją innowacją. Następną rzeczą było to, że lubię delikatne, kwiatowo-owocowe aromaty, więc oczywiście padło na arabikę.

Diemme Blue to mieszanka kilku odmian Arabiki pochodzących z Meksyku, Kolumbii, Kostaryki, Brazylii, Tanzanii oraz Indii. Bogaty skład sprawia, że już po samym otwarciu puszki uderza w nas niezwykle intensywny zapach.

W kawiarce kawa parzy się poprawnie. Jest klarowna, posiada intensywny aromat gorzkiej czekolady i karmelu. Pierwszy łyk jest dosyć goryczkowy, jednak po kilku następnych można wyczuć delikatną słodycz oraz owocowość. Czy poleciłabym Diemme Blue?
Oczywiście, to świetnej jakości mielona kawa zamknięta w przepięknie zdobionej puszce, która wpadnie w gusta niejednego kawosza.

Kawa mielona Diemme Blue

Opinia o kawie mielonej Qubik 100% arabica – Pani Karolina z Iławy

Kawa mielona, Recenzje

Ostatnio zaciekawił mnie temat kawiarek, jako sposobu na zdrową i szybko przyrządzoną kawę,  ale przede wszystkim smaczną. Ta metoda zaparzania kawy jest świetną alternatywą dla osób które nie chcą inwestować w drogie ekspresy, a chciałyby cieszyć się dobrą kawą w domu.

Zaczynając moją przygodę z tym ciekawym urządzeniem, jako pierwszą kawę wybrałam Qubik caffe 100% Arabica. Jako że nie posiadam odpowiedniego młynka do kawy wybrałam kawę mieloną. Na jej opakowaniu widnieją symbole oznaczające, że kawa przeznaczona jest do parzenia w kawiarkach oraz french presach. Kawa ta jest mieszanką średnio palonych ziaren pochodzących ze wzgórz Etiopii, Kostaryki oraz z Indii i Brazylii. Zawartość kofeiny w tej kawie jest niska z uwagi na jej skład – 100% Arabika.

Gdy po raz pierwszy otworzyłam puszkę kawy dało się poczuć jej przyjemny i głęboki aromat.  Do testu kawy użyłam kawiarki na dwie filiżanki espresso (100ml). Pierwszą kawę zaparzyłam wypełniając sitko kawiarki do pełna. Powstały napar był intensywny w smaku, wyczuwałam delikatną nutę czekolady. Jednak kawa bardziej smakowała gdy przygotowałam ją z nieco mniejszej ilości, gdy zapełniłam sitko do połowy (mniej więcej 1,5 łyżeczki). Kawa była delikatniejsze i dało się w niej wyczuć cytrusowo-kwiatowy posmak

Z pewnością mogę stwierdzić, że kawa Qubik caffe 100% Arabica bardzo mi posmakowała oraz uważam, że doskonale sprawdziła się w tej metodzie zaparzania.

 Karolina z Iławy

Kawa z dripa – pomysł na dobrą kawę w domu

Poradniki
5/5(2)

Drip Hario v60 to japońskie urządzenie przeznaczone do parzenia kawy metodą przelewową. W skład zestawu wchodzi ceramiczny, metalowy, szklany, bądź plastikowy dripper oraz łyżka przeznaczona do odmierzania zmielonej kawy. Należy również zaopatrzyć się w papierowe filtry produkowane przez tę samą firmę, ponieważ są one ważnym elementem procesu parzenia kawy.
Aby zaparzyć kawę metodą przelewową wystarczy nam dripper, zmielona kawa (najlepiej tuż przed parzeniem), papierowy filtr, gorąca (nie wrzątek!) woda oraz kubek lub inne naczynie do
którego będzie wpływał napar.

Zasada parzenia kawy w dripperze jest stosunkowo prosta, jednak należy przestrzegać pewnych reguł oraz wystrzegać się błędów przez które finalnie nasza kawa może stracić na swej wartości. Sugerowana ilość kawy do zaparzania w dripie to 5,5 – 6,5g kawy na 100ml wody. W naszym przypadku było to 24g kawy na 400ml wody. Do metod przelewowych świetnie nadają się kawy z segmentu specialty, my użyliśmy kawy Kenya Gondo AA  z palarni Butterworth and Son.

Papierowy filtr umieszczamy w driperze

Papierowy filtr umieszczamy w dripperze i co ważne przelewamy go gorącą wodą, dzięki czemu unikniemy posmaku papieru w naszej kawie, filtr będzie dobrze trzymał się ścianek, rozszerzą się pory filtra, dzięki czemu zniwelujemy ryzyko zapychania się go, a sam dripper się nagrzeje.

Jak zmielić kawę do drippa

W momencie kiedy mamy już przygotowany dripper z przelanym filtrem, możemy zając się kawą – zmielić ją. Do dripa zazwyczaj kawę mielimy grubiej niż do aeropressu, drobniej zaś niż do chemexa, czy frenchpressa – warto trzymać się tej zasady przynajmniej na początku swojej zabawy z tą metodą parzenia. W przypadku metod przelewowych takich jak drip czy chemex mielenie kawy jest bardzo istotne z uwagi na to, że jeśli zmielimy kawę za grubo, woda przeleje nam się przez kawę za szybko, w wyniku czego otrzymamy „płytki” napar, mocno rozwodniony, bez wyrazu – nie uda nam się  wyciągnąć z kawy tego czego oczekujemy. W przypadku zbyt drobnego zmielenia istnieje ryzyko zapchania się papierowego filtra przez drobinki kawy, w wyniku czego woda przestanie nam się przelewać lub parzenie wydłuży się do tego stopnia, że otrzymamy przeparzony napar, w którym pojawią się nieprzyjemne nuty smakowe, np. cierpkość.

Wsypujemy kawę i zaczynamy proces parzenia

Po zmieleniu kawy ostrożnie wsypujemy ją do drippera uważając by nie rozsypać kawy po bocznych ściankach, lecz tak aby trafiła ona na dno urządzenia.
Następnym krokiem jest sprawdzenie temperatury wody. W przypadku dripa można spotkać się z sugestiami, aby woda miała temperaturę z przedziału 85 – 94˚C. Jeśli ktoś jednak lubi kiedy w kawie mocniej wyczuwalne są nuty owocowe (kwasowość), mniej zaś goryczy, warto spróbować zaparzania z wodą o niższej temperaturze, np. z przedziału 75 – 85˚C.
Mając wodę o odpowiedniej temperaturze (w naszym przypadku było to 88˚C), stawiamy dripper na wadzę, tarujemy ją, włączamy stoper i rozpoczynamy parzenie. Początkowo wlewamy niewielką ilość wody, mniej więcej tyle aby nawilżyć całą kawę i odczekujemy około 30 – 60 sekund (w zależności od świeżości samej kawy), dokonując pre-infuzji (rozkwitania kawy). Podczas tego czasu kawa chłonie wodę, uwalniając dwutlenek węgla, a my po raz pierwszy mamy możliwość poczucia aromatu mokrego. Po upływie tego czasu rozpoczynamy dalsze dolewanie wody, starając się aby odbywało się to spokojnymi, kulistymi ruchami, unikając sytuacji przelewania wody na boczne ścianki drippera. Zaleca się aby proces trwał około 3 min, jeśli jednak znajdziemy się w przedziale 2,5 – 3,5 min, wszystko powinno być w porządku.

Dolewamy wodę w odpowiedniej ilości

Po tym jak zaobserwujemy, że strumień wody wpływający do naczynia z naparem zacznie się rwać, przypominając powolne, nieregularne kapanie, jest to dla nas sygnał, że można już ostawić dripper z filtrem i kawą.
Warto przemieszać napar, tak aby ujednolicić każdą kroplę naparu i nie pozostaje nam nic innego jak przelać go do filiżanek i cieszyć się swoją pyszną, czarną kawą. 🙂

Kawy z tzw. przelewówek początkowo, kiedy są jeszcze gorące, mogą wydawać się bardzo delikatne, wręcz rozwodnione. Dla lepszego poczucia smaku samej kawy, warto dać jej chwilę, aby lekko przestygła, do około 60˚C, kiedy to otworzy się ona przed nami całą swą paletą smaków. Będzie to tym bardziej wyczuwalne jeśli zastosujemy kawę wysokiej jakości – najlepiej jasnopalonego „singla” z segmentu specialty. Gorąco wszystkim polecamy takie właśnie kawy! :- )

Kawa zaparzona w drippie

Bez-nazwy-1

Bazzara Etiopia Washed Sidamo – obiektywna opinia

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Palarnia kaw Bazzara charakteryzuje się doborem jedynie starannie wyselekcjonowanych ziaren pochodzących z najlepszych upraw na świecie oraz wysoką jakością swoich produktów. Dzięki temu kawy Bazzara są palone zawsze na najwyższym, mistrzowski poziomie i zaskakują wielu smakoszy kawy na całym świecie. Właścicielem marki Bazzara jest firma Planet Coffee z siedzibą w Trieście. Palarnia produkuje kawy przeznaczone głównie na rynek Ho.Re.Ca. (hotele, restauracje, catering). Wysoka, rzemieślnicza jakość palonej kawy to cecha, która wyróżnia kawę Bazzara spośród innych producentów. Palarnia Bazzara nastawiona jest głównie na eksport kawy, obecnie dzięki importerom i wyłącznym dystrybutorom cieszy się dostępnością w ponad 20 krajach na całym świecie.

Kawa Bazzara Ethiopia Washed Sidamo, o której będzie dziś mowa, to wysokiej jakości jednorodna arabika otrzymywana metodą płukaną pochodząca z Etiopii. W tej kawie dominuje nuta słodyczy, można wyczuć smak owoców tropikalnych. Kawa jest zupełnie pozbawiona goryczy. Jej aromat po zaparzeniu pozostanie na długo w pamięci. Ziarna kawy pozyskiwane z Etiopii charakteryzują się wyjątkowo ciekawym profilem smakowym, wyważonym o delikatnej kwasowości i słodkim pełnym smakiem. Dużym minusem jest fakt, że gatunek ten posiada niską produktywność.

Próbowałem parzyć espresso z kawy Bazzara Ethiopia na różnych gramaturach i w różnym czasie, aby odkryć najlepszy sposób, w jakim espresso będzie smakować najlepiej. Co ciekawe, przy każdym podejściu kawa smakowała inaczej. Im większą gramaturę zastosowałem, tym intensywniejszy, pełny smak uzyskiwałem. Parząc Bazzarę Ethiopia na gramaturze 18g w 23 sekundy otrzymałem wyrazisty, pełen słodyczy i przyjemnej kwasowości napar. Natomiast przy 16g kwasowość zdominowała espresso, jak dla mnie, była zbyt mocno wyczuwalna. Najlepiej smakowało mi espresso parzone na gramaturze 17g uzyskane w 23 sekundy. Smak był idealnie zbalansowany, kwasowość była przyjemna, a delikatna słodycz dopełniała całą esencję espresso.

Ważnym jest, aby nie ubić kawy tamperem za mocno, wtedy espresso będzie parzyło się zbyt wolno, czego końcowym efektem będzie przepalona kawa, w smaku zbyt cierpka. Zachęcam do bawienia się gramaturą i czasem parzenia espresso, aby znaleźć opcję idealną dla siebie. Jeżeli są wśród Was fani cytrusowych, tropikalnych smaków, zdecydowanie polecam kawę Bazzara Ethiopia.