Archiwa tagu: Opinie o kawie

Opinie o kawie wyrażane przez klientów lub pracowników sklepu KONESSO.pl

Butterworth & Son Kostaryka Honey

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Jedna z nowych kaw z palarni Butterworth & Son w ofercie sklepu Konesso.pl, to Kostaryka z obróbki Honey. Ziarna pochodzą z okolic miasta Naranjo, gdzie mieszczą się plantacje rodziny Aguilera. Zanim przejdę do opisu swoich wrażeń na temat samej kawy, zachęcam do zapoznania się z krótkim filmem (link poniżej). Poza grą w piłkę nożną i dobrą zabawą, zauważyć możemy w nim przyrodę występujacą w tym egzotycznym zakątku świata, ale przede wszystkim (druga połowa filmu) życie które obraca się wokół kawy –>  https://vimeo.com/99000909

Przejdźmy do ziaren kawy. Villa sarchi jest to naturalna mutacja odmiany Burbon, rożniąca się od niej przede wszystkim wielkością krzewów, owoców, a co za tym idzie również ziarenek. Odmiana ta znana jest również pod nazwami La Luisa, lub Villalobos Bourbon. Można powiedzieć, że Villa sarchi jest mniejszym bratem odmiany Burbon. Występowanie to głównie tereny Kostaryki.

Ziarna wypalone zostały jasno, z przeznaczeniem do metod przelewowych. Są one dość drobne, jednak równomierne, równo wypalone, pozbawione defektów.

Swoje testy oparłem na dwóch popularnych metodach przelewowych, mianowicie driperze (V60-02), oraz aeropressie. Oto wytyczne którymi kierowałem się podczas przygotowywania naparów:
Dripp:  Doza 30g na 500ml wody (88 C), czas parzenia 3 min 10 sek
Aeropress (metoda odwrócona): Doza 19g na 250ml wody (88 C), czas parzenia 2 min 15 sek

A oto moje opinie na temat samej kawy:
– Aromat suchy: korzenny, piernikowy, suszone śliwki, lekko różany
– Aromat mokry: suszone owoce, kakao
– Smak: suszona żurawina, rodzynki w gorzkiej czekoladzie, czerwone owoce, spora słodycz (dżemowa), orzech włoski. 

Podobne doznania smakowe uzyskałem dla obu metod. W obu również przypadkach dało się zaobserwować intensyfikującą się owocowość naparów wraz ze spadaniem ich temperatur.

W naparze doszukać możemy się tego, czego należałoby się spodziewać po kawie z kostaryki, czyli akcentów czekoladowych, orzechowych, czerwonych owoców. Dzięki zastosowaniu obróbki typu Honey, tej owocowości jest naprawdę sporo i przyjemnie komponuję się z całością tworząc efekt przywodzacy na myśl suszone owoce w ciemnej czekoladzie. Bardzo przyjemna kawa, po którą warto sięgnąć.

 

Pyszna kawa, która pobudza – opinia Pani Doroty

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Kawa to używka, z której nie jestem w stanie zrezygnować. Jestem od niej całkowicie uzależniona – przyznaję otwarcie. Co więcej, z nałogiem tym mi dobrze i nie namierzam z nim walczyć 😀 
Wyborowi kawy poświęcam zawsze sporo czasu. Zależy mi, żeby ziarna, na które postawię cieszyły potem moje podniebienie, żeby wybór okazał się trafny i zadowalający. Tak było w przypadku kawy Agust Elegante

Dlaczego właśnie ta kawa?

Przyznaję, decyzja nie była łatwa, długo szukałam czegoś „innego”. Zależało mi, żeby w trakcie picia wyczuwalny był jeszcze jakiś dodatkowy aromat, coś więcej. Między innymi dlatego sięgnęłam po Agust Elegante.
Na początku, nie ukrywam, byłam lekko zaskoczona i sceptycznie nastawiona, z uwagi na jej zapach. Jest dosyć specyficzny i nie mogłam się do niego przyzwyczaić. Przez to również obawiałam się trochę smaku kawy. Zaryzykowałam i było warto!

Delikatna i przyjemnie pobudzająca 

Kawa Agust Elegante

Moje obawy były na szczęście niesłuszne 😊. Kawa okazała się naprawdę smaczna. Parzę ją w kawiarce, piję z odrobiną cukru i spienionego, podgrzanego mleka. Czas z Agust Elegante to chwile przyjemnego odprężenia i zapomnienia, nie jestem w stanie się oprzeć i pozwalam sobie na nie kilka razy dziennie… 🙂 

Kawa Kopi Luwak

Newsy
5/5(4)

Najlepsza i najdroższa kawa na świecie – kopi luwak przez wielu określana jest właśnie takimi słowami, czy naprawdę tak jest?

Co to kopi luwak?

Kopi Luwak to gatunek kawy pochodzący z południowo-wschodniej Azji, którego cena przyprawia o zawrót głowy większość miłośników kawy.  Wysoka cena, którą musimy zapłacić za Kopi Luwak w dużej mierze spowodowana jest sposobem jej pozyskiwania oraz bardzo niewielką ilością produkcji rocznej. Kopi Luwak kosztuje około 1000 zł za kilogramowe opakowanie.

Jak powstaje kawa kopi luwak?

Wszystko zaczyna się niewielkiego zwierzaka (Łaskun Muzang) nazywanego cywetą , który w dużej mierze przyczynia się do powstawania kawy Kopi Luwak. Łaskun żywi się owocami kawowca, jednak jego organizm nie trawi ich w całości, a jedynie miąższ przez co pozostała część jest wydalana w postaci ziaren kawy, które przeszły już częściową obróbkę podczas której usuwany jest miąższ. Dalszy proces powstawania kawy Kopi Luwak jest dość kontrowersyjny, ponieważ polega on na zbieraniu odchodów zwierzaka i pozyskiwaniu z nich niestrawionych ziaren kawy, które następnie poddaje się procesowi palenia.

Łaskun i jego proces trawienia są bardzo ważnymi elementami powstawania kawy Kopi Luwak i mają ogromy wpływ na finalny smak kawy.

Jak smakuje kopi luwak?

Niektóre źródła podają, że Łaskun jest bardzo wybredny i zjada tylko najlepsze owoce kawowca przez co smak kawy Kopi Luwak jest wręcz oszałamiający. Pytanie co w przypadku gdy zwierze jest przetrzymywane w klatce i otrzymuje od właściciela posiłki w postaci kawy z niewiadomego pochodzenia i niewiadomej jakości…

Podczas procesów zachodzących w przewodzie pokarmowym łaskuna kawa zostaje poddana „obróbce” dzięki której ziarna tracą gorzki smak, a przygotowana z nich kawa jest delikatna i łagodna w smaku.

Kopi Luwak to produkt wokół którego krąży wiele kontrowersji. Z pewnością może to być dobra kawa, ale czy najlepsza? Wszystko zależy od naszych gustów i preferencji, ale z pewnością warto zwrócić uwagę na fakt, iż roczna produkcja tej kawy to zaledwie kilkaset kilogramów na cały świat, dlatego przed zakupem warto zwrócić uwagę na oryginalność i pochodzenie kupowanej kawy. 

Aeropress – recenzja od Pana Szymona

Recenzje
4/5(6)

Moja przygoda z Aeropressem zaczęła się dość niewinnie… Szukałem alternatywy dla kawy rozpuszczalnej, którą do tej pory popijałem. Wiedziałem jednak, że nie jest ona do końca zdrowa. Którejś nocy usłyszałem, w jednym z podcastów poświęconych żywności o Aeropressie. Zainteresowałem się tematem, a że zbliżały się święta Bożego Narodzenia, podrzuciłem pomysł na prezent dla mnie rodzeństwu. Moje życzenie spełniła siostra i jeszcze w samą wigilię wycisnąłem swoją pierwszą kawę. I tak minęło ponad 1,5 roku, a ja kilka dni temu zakupiłem kolejny Aeropress…

Pierwszą kawą, którą zaparzyłem w aeropressie była mielona Lavazza Qualita Oro, a mimo to wyczułem potencjał w tym, jakże niepozornym, urządzeniu. Kwestią czasu było nabycie własnego młynka żarnowego, a potem testowanie dziesiątek kaw ziarnistych, które do dziś nabywam zresztą w Konesso.

Być może nie każdy wie czym w ogóle jest Aeropress, a więc w skrócie: jest to urządzenie wyglądające jak strzykawka i dokładnie tak właśnie działa. Zmieloną kawę zalewamy gorącą wodą i przeciskamy gumowym tłokiem siłą własnych mięśni. I to smakuje? I to jak…

Mój brat, używający do robienia kawy ekspresu ciśnieniowego, wielokrotnie podsumowuje moje kawy z Aeropressu zdaniem: „Wkurza mnie to, że Twoja kawa zawsze jest taka pełna. Z mojego ekspresu nigdy nie mogę tego osiągnąć”. I to świetnie opisuje smak „wyciśniętych kaw”. Aeropress znakomicie wyciąga głębię, jeśli zadbamy o odpowiednie zmielenie kawy, o temperaturę wody, o odpowiednie tempo wyciskania i o serce, które wkładamy w robienie kawy – smak naprawdę zadziwia.

To nie jest urządzenie dla każdego. Jeśli kawa to dla Ciebie po prostu zalewany wrzątkiem proszek, to lepiej wybrać inny sprzęt do parzenia.

Jeśli jednak odczuwasz ekscytację, gdy wcześnie rano pierwsze 50 ml gorącej wody zalewa świeżo mieloną kawę i wydobywa z niej doskonały zapach, który roznosi się po całym mieszkaniu, następnie delikatnie uzupełniasz czarną esencję pozostałymi 200 ml wody, zakręcasz, przeciskasz i delektujesz się czarną, mocną kawą – tak, Aeropress jest dla Ciebie.

Aeropress sprawił, że uwielbiam robić kawę, szczególnie dla kogoś. Mimo, że używam go już od prawie 2 lat, to moja ekscytacja w robieniu kaw jest niezmienna. To niepozorne urządzenie sprawia, że człowiek ma ochotę ciągle eksperymentować: z poziomem zmielenia kaw, z temperaturą, z rodzajami kaw, z filtrami…

Zachęcam do zakupu każdego, kto jest pasjonatem, nie tylko „wypijaczem” kawy.

 

Opinia o kawie Casino Mocca Kenya Kiambu

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(3)

W ofercie sklepu Konesso pojawiły się nowe kawy z czeskiej palarni Casino Mocca. Tą która najbardziej przykuła moją uwagę jest Kenia Kiambu.
Od razu na wstępie muszę pochwalić palarnię za bardzo dokładną prezentację swoich produktów. Opisywana kawa to mieszanka 13 microlotów z małego regionu Kiambu, położonego niedaleko Nairobi. Odmiany uprawiane tam to klasyczne dla Kenii SL34 i SL28, które są odporne na panujące tam warunki klimatyczne. Wysokości na jakich uprawiany jest tam kawowiec to 1850-1950m. Kaimbu produkowane jest przez kooperatywę kawową w Komothai, w którym to zbierane są ziarna z pobliskich farm, które nie są w stanie samodzielnie ich obrobić. W Komothai surowiec jest sortowany, podczas którego odrzuca się ziarna które nie przeszły mutacji zwanej „peaberry”. Oznacza to, że w wiśni kawowca wyrosło jedno okrągłe ziarno, zamiast dwóch płaskich. Wpływa to na wyróżniający się profil Kiambu. Następnie ziarna przechodzą obróbkę mokrą.

Po takim zachęcającym wstępie, pora otworzyć opakowanie. Już w zapachu ziaren możemy poczuć, że będziemy mieli do czynienia z kawą o wysokiej kwasowości. Obok zapachu który można porównać do aromatu czerwonego wina, można uchwycić aromat tofii. Tak jak napisałem, wszystkie ziarenka zawarte w paczce są okrągłe. Ze względu na taką budowę ziarna, należy ustawić młynek na drobniejsze ustawienie mielenia.
Na rzecz tego testu postanowiłem skorzystać z dripera hario v60 oraz aeropressa. Zacząłem od mojej ulubionej metody, a mianowicie dripera. Po kilku próbach doszedłem do odpowiedniego zmielenia oraz temperatury wody (około 88-89 stopni Celsjusza), ale napar okazał się bardzo intensywny. Na pierwszy plan wychodziły żurawina, porzeczki oraz kwaśne wiśnie. Takie połączenie aromatów owocowało bardzo winnym bukietem smakowym, bez większej dozy słodyczy, której oczekiwałem po otwarciu opakowania.
Zdecydowanie lepiej smakowała mi ta kawa przyrządzona w aeropressie. Nie zmieniałem temperatury wody, jedynie zmielenie na nieco drobniejsze. Aeropress wydobył z kawy sporo słodyczy żurawiny, jeszcze dobitniej uwydatniając jej winny aromat. Cały profil smakowy wydaje się zbalansowany, nie ukazując goryczy, jedynie cierpkość owoców. Z pewnością nie jest to kawa dla osób oczekających czekoladowo-orzechowych doznań.
Podsumowując, Kenia Kiambu to unikalna kawa. Użycie jedynie okrągłych ziaren zniwelowało nieprzyjemną gorycz, a nasiliło kwasowość oraz słodycz samych owoców, natomiast to, że surowiec został pozyskany z 13 różnych plantacji stworzyło unikalny bukiet. Fani wytrawnego czerwonego wina powinni jej spróbować.

Etiopia Nano Challa od Casino Mocca

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(5)

Kawa Etiopia Nano Challa z węgierskiej (Budapeszt) palarni Casino Mocca Coffee Roasters. Jedna z nowości w ofercie sklepu KONESSO.pl Ziarna wypalone są jasno, z przeznaczeniem do metod przelewowych, alternatywnych. Zanim otworzymy opakowanie, możemy zapoznać się z szczegółową charakterystyką kawy, która dołączona jest w zgrabnej formie do każdej paczki. Dowiemy się z niej m.in. skąd kawa dokładnie pochodzi, na jakiej wysokości jest uprawiana oraz jak wyglądała jej obróbka. Forma przyjemna dla oka. Ponadto doszukamy się również opisu profilu kawy – w tym wypadku są to: czarna herbata, kwiaty, brzoskwinie.

Zgrabna etykieta opisująca profil kawy

Stopień palenia jasny, ziarna są stosunkowo niewielkie, zbliżone do siebie kształtem i wielkością, matowe. Po zmieleniu poczuć możemy przyjemny, lekko kwiatowy aromat suchy, jednakże zdecydowanie intensywniejsze doznania odczujemy podczas samego parzenia. Wtedy to poczuć możemy aromat żółtych owoców, herbaty oraz kwiatów, co od razu przywodzi na myśl efekt spotykany w ziarnach najwyższej jakości z tego zakątka świata.

Równe i jasno wypalone ziarna

Podczas oceny kawy próbowałem jej w cuppingu oraz dwóch metodach alternatywnych: aeropressie i dripperze V60. W każdym z przypadków smak otrzymanego naparu przywodził na myśl czarną herbatę z delikatną, przyjemną cytrynową kwasowością, kwiatowym aromatem oraz brzoskwiniową słodyczą. Najwięcej radości sprawił mi napar przygotowany w aeropressie, który okazał się intensywniejszy, przez co nuty brzoskwiń i nektarynek były bardziej zdecydowane, dostarczając mi sporej przyjemności 🙂

Z niecierpliwością i dużym zaciekawieniem spoglądam na kolejne propozycje od Casino Mocca. Pierwsze spotkanie z Etiopią z tej palarni będę wspominał bardzo pozytywnie.

Pozdrawiam, Maks

Kolumbia z palarni Butterworth&Son

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(4)

Wrzesień minął. Po wakacjach zostało tylko wspomnienie, dni stają się coraz krótsze. Co prawda póki co nie możemy narzekać na brak słońca, jednak jesień odczuwalna jest mocniej z każdym dniem. Zanim krajobraz utonie w szarych kolorach, a kawa stanie się niezbędna do codziennego funkcjonowania, postanowiłem spacerować i łapać promienie słoneczne. A żeby było ciekawiej, na spacer zabrałem ze sobą kawę! 🙂

Zawsze kiedy planuje parzenie kawy w warunkach polowych, od razu na myśl przychodzi mi aeropress. Nie inaczej było tym razem. Sprawdza się on świetnie, ponieważ jest bardzo wytrzymały, nie zajmuje wiele miejsca, jest lekki i poręczny. Dlatego stał się stałym elementem wyposażenia podczas wszelakich wypraw i wyjazdów w miejsca gdzie trudno o dobrą kawiarnię. Poza tym od czasu do czasu nastaje taki dzień jak ten, kiedy nachodzi mnie ochota aby wypić dobrą kawę w jakimś wyjątkowym miejscu. Długo się nie zastanawiałem, postanowiłem działać.

Kawa Butterworth parzona w aeropressie

Wszystko dobrze się złożyło, ponieważ dotarły do mnie dwie świeże kawy z angielskiej palarni Butterworth & Son. Jako pierwszą pod lupę wziąłem Kulumbię Finca Los Ricos i to o niej będzie w dzisiejszym tekście. Z opisu palarni dowiadujemy się, że w skład paczki wchodzą trzy odmiany arabiki: tabi, colombia i caturra. Uprawiane na powierzchni 15 hektarów, na wysokości od 1950 do 2200 m n.p.m. na farmie prowadzonej przez Leonidasa Martineza. Kontynuuje on rodzinną tradycję uprawy kawy i przekazuje swoją wiedzę swoim dwóm synom. Po zebraniu owoce poddawane są około 22 godzinnej fermentacji, a następnie suszone na matach w słońcu do osiągnięcia pożądanej wilgotności. Kawa podczas cuppingów, charakteryzowała się smakami miodu, karmelu oraz jagód. W aromacie królowała trawa cytrynowa.

Tyle teorii, czas na moje odczucia i obserwacje na jej temat. Pierwszy rzut oka, to ocena samego ziarna. Kawa wypalona jest średnio – jasno. Jest to stopień palenia, do którego zwolennicy omawianej palarni mogli się przyzwyczaić. Ziarna są zbliżonej wielkości, równomiernie wypalone, matowe, pozbawione defektów. W aromacie suchym, po otwarciu paczki, wyczuwalne słodkie nuty, przywodzące na myśl karmelizowany cukier.

Poniżej przedstawiam swoje sposoby jakimi przygotowałem tę kawę oraz swoją opinię. Zacznę od aeropressu, zrobionego w blasku promieni słonecznych. 🙂

Parametry przygotowanej kawy:
Temperatura wody (w termosie) – 87˚C
Ilość kawy – 19g (po przesianiu)
Ilość wody – 250 ml
Czas parzenia – 2 min 30 sek (z przeciskaniem); preinfuzja 25 sek

Podczas parzenia kawy uwolnił się o wiele bardziej bogaty aromat. Poczuć mogłem więcej nut owocowych, skórkę cytrynową, ale także tofii. Smak kawy przywodził na myśl mocną, czarną herbatę z dodatkiem miodu i cytryny. Cytrusy początkowo w tle, wraz ze spadającą temperaturą naparu stawały się wyraźniejsze. Gdybym próbował tej kawy w ciemno, pewnie postawiłbym, że to kawa z Etiopii. Z każdym łykiem przywodziła na myśl czarną herbatę, miód i cytrynę. Bardzo przyjemna kawa.

Po powrocie zaparzyłem jeszcze drippa V60, aby sprawdzić ją w tej metodzie, w domowym zaciszu. Parametry przygotowanego naparu:

Temperatura wody – 90˚C
Ilość kawy – 30 g (po przesianiu)
Ilość wody – 545 ml
Czas parzenia – 3 min 10 sek; preinfuzja 30 sek

Z drippem odniosłem podobne wrażenia, jak w przypadku aeropressu. Co prawda napar był bardziej klarowny, a sam smak nie aż tak intensywny, dało się jednak również wyczuć nuty miodu, cytrusów, czarnej herbaty. Smaczna również po ostygnięciu. Z obu metod bardziej przypadła mi kawa przygotowana w aeropressie.. Nie wykluczam, że moje odczucia spotęgowane były przez pogodę, krajobraz, otoczenie oraz świetny humor, który towarzyszył mi podczas parzenia w tych okolicznościach… Takie jednak odniosłem wrażenie. Ale co tu dużo mówić, spójrzcie na zdjęcia i oceńcie sami, czy warto od czasu do czasu zabrać swoją kawę na spacer. 🙂

Wspaniałe widoki z Konesso.plKawa na świeżym powietrzu Kawa ziarnista Butterworthnienaganna jakość ziaren

Malawi Misuku z palarni Java Coffee

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(2)

„Kolejną kawą, której postanowiłem przyjrzeć się bliżej była Malawi Misuku AA, z warszawskiej palarni JAVA COFFEE. Zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że kawy z tego źródła trzymają swój wysoki poziom, przy stosunkowo niskiej cenie w porównaniu do innych palarni speciality. Poza tym dane mi było uczestniczyć w kilku cuppingach organizowanych przez osoby związane z tą palarnią i muszę przyznać, że ich wiedza jest naprawdę duża, a co najważniejsze, chętnie się nią dzielą z innymi.

Wracając jednak do samej kawy. Oto co znajdziemy na opakowaniu:
PROFIL SENSORYCZNY: KWIAT POMARAŃCZY, RODZYNKI, BIAŁA CZEKOLADA
Kraj: MALAWI
Region: NORTHERN REGION/CHITIPA DISTRICT
Kooperatywa: MISUKU COFFEE COOPERATIVE SOCIETY
Odmiana botaniczna: NYIKA, GEISHA, CATIMOR
Obróbka ziaren: WASHED / MYTA
Wysokość: 1.800 – 2.000m n.p.m.
Wynik podczas cuppingu: 87 pkt.
REKOMENDOWANY SPOSÓB ZAPARZANIA: Kalita Dripper, Aeropress

Jak widać zanim jeszcze otworzymy paczkę, dostajemy szereg informacji, dzięki którym możemy zastanowić się czy ta kawa może nam posmakować. Mnie głównie w przytoczonych informacjach zainspirowała biała czekolada, która pojawiła się w opisie profilu sensorycznego. Postanowiłem więc dołożyć starań aby ją tam odnaleźć. 🙂

Java Coffee Malawi Misuku

Plan na przetestowanie kawy był prosty: początkowo cupping, następnie spróbuję ją w dwóch metodach alternatywnych, tym razem: aeropress i chemex.

Już na samym początku (cupping), podczas przełamywania kożucha (skorupy) uderzył mnie słodki aromat, który wraz z pierwszymi próbami samego naparu rzeczywiście przyniósł na myśl smak białej czekolady. Kawa miała w sobie sporo słodyczy, na myśl przychodził karmelizowany cukier i wspomniana biała czekolada. Wraz z stygnięciem naparu uwidoczniła się nuta pomarańczy, jednak była delikatna – nie doszukałem się tu cytrusowej bomby, którą spotykać można w afrykańskich kawach.

Podczas przygotowywania aeropressu, uwalniający się aromat przynosił na myśl słodkie nuty, głównie migdały. Przygotowałem go wg następujących parametrów (metoda klasyczna): 22g kawy (wartość po przesianiu – usunięciu pyłu) na 175ml wody; temperatura wody: 85˚C czas parzenia: 2 min 45 sek (w tym 25 sek preinfuzja);

Następny był chemex. Parametry przygotowania naparu w chemexie: 42g kawy (bez przesiewania) na 700 ml wody; temperatura wody: 87˚C; czas parzenia: 4 min (w tym 30 sek preinfuzja);

Co do smaku kawy, zarówno w tej przygotowanej w aeropressie, jak i tej w chemexie, w moim odczuciu wyraźnie przebijał się smak białego grejpfruta. Napar z aeropressu był oczywiście bardziej wyrazisty, cięższy, chemex bardziej herbaciany, jednak tu i tu od razu dało się go wyczuć. Wyraźna słodycz, przełamana delikatną goryczą, w stylu grejpfruta lub skórki cytrynowej. Bardzo przyjemna kawa. Słodki aromat towarzyszył zarówno podczas cuppingu, jak i parzenia metodami alternatywnymi. Sugerowana biała czekolada i kwiat pomarańczy, jak dla mnie, jak najbardziej trafne.”

Malawi Misuku z Aeropressu

Cupping kawy czyli cup tasting

Newsy
5/5(2)

Cupping (cup tasting) to mówiąc najprościej ocena smaku i aromatu kawy. Aby usystematyzować tę procedurę, sprawić aby bez względu na to czy będzie on przeprowadzany w Polsce, Kenii, Norwegii, Kanadzie, czy Australii, cupping musi przebiegać wg określonych norm. Podczas przygotowywania cuppingu ważna jest powtarzalność. Jeśli już mamy oceniać kawę i porównywać ją z tymi które sprawdzane były, bądź będą, musimy starać się stworzyć te same warunki dla każdej z nich. Dlatego bardzo istotne są następujące reguły, do których należy się stosować:

  1. Osoba podejmująca się cuppingu powinna być w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Od naszego samopoczucia i stanu zdrowia w dużej mierze zależy to jak ocenimy smaki i aromaty kawy. Jako najprostszy przykład podam, że osoba z delikatnym katarem nie będzie w stanie prawidłowo ocenić aromatów kawy, przez co może ją surowo ocenić lub nie wyczuć nieprzyjemnego zapachu uwalniającego się z kawy (defektu).
  2. Jeśli chcemy w pełni profesjonalnie oceniać kolejne kawy, starajmy się robić to o tych samych porach dnia. Przyjmuje się, że dobrą porą do przeprowadzania cuppingu to okres pomiędzy godziną 10:00 a 12:00 (południem). Wtedy to jesteśmy w dobrym momencie aby oceniać kawę. Nasz żołądek nie jest przytłoczony obiadem, jest „lekki”, a sami jesteśmy wciąż świeży i gotowi na przeprowadzenie oceny kawy.
  3. Unikajmy wszelakich substancji które mogą wpływać na ocenę smaków i aromatów. Przed przeprowadzeniem cuppingu nie spożywajmy intensywnych produktów takich jak np. czosnek, ostra papryka, cebula, alkohol, miętowe gumy do żucia, słodycze. Należy również zrezygnować z prefum, dezodorantów oraz innych kosmetyków które mogłyby zaburzyć naszą ocenę. Im mniej zewnętrznych i wewnętrznych czynników będzie na nas oddziaływało, tym lepiej – dokładniej ocenimy kawę.
  4. Jest również wiele innych czynników, które mogą zaburząć ocenę. Hałas, złe oświetlenie, za niska, bądź za wysoka temperatura otoczenia – to tylko przykłady rzeczy, które mogą mieć negatywny wpływ. Starajmy się przeprowadzać cupping w stabilnych i zbliżonych warunkach za każdym razem. Nasze oceny przez to staną się miarodajne.
  5. W cuppingu ważną rolę odgrywa czas. Kawa szybko traci swoje
    aromaty, zwłaszcza po zmieleniu. Dlatego przy profesionalnych ocenach kaw specialty testuje się kawy które były wypalone nie wcześniej niż 8 godzin i nie później niż 24 godziny przed cuppingiem. W domowych warunkach testować możemy różne kawy, warto jednak mieć świadomość, że im kawa jest starsza, bardziej zleżała, tym mniej będzie nam w stanie zaoferować. Palarnie kaw speciality zazwyczaj rekomendują spożycie ich do 2 miesięcy od daty wypalenia, co przyjąć można za najlepszy czas dla tych kaw.
  6. Do cuppingu będziemy potrzebowali filiżanek/szklanek, które
    pomieszczą 150 – 210 ml wody. Ważne aby były jednakowe – z tego samego materiału i o jednakowych wymiarach, pojemności. Poza tym filiżanki o większej średnicy (76 – 89 mm) mogą okazać się lepsze jeśli chodzi o ściąganie z powierzchni kawy pozostałych drobinek, jak i dla lepszego
    uwalniania się z niej aromatów. Potrzebne będą również łyżki do cuppingu. Mają one nieco inny kształt niż te tradycyjne stołowe, dzięki czemu pozwalają na nabranie odpowiedniej ilości naparu, oraz ułatwiają ocenę połączenia smaku i aormatu podczas degustacji.
  7. Kolejnym istotnym czynnikiem jest woda – ważne aby była
    czysta, klarowna, bezwonna. Najlepiej aby suma substancji w niej rozpuszczonych zawierała się w przedziale 125 – 175 mg/l. Nie stosujmy wód mineralnych. O wiele lepsza dla kawy może okazać się woda kranowa, zwłaszcza jeśli przefiltrujemy ją dzbankiem filtrującym. Temperatura wody powinna wynosić około 93˚C.
  8. Przydadzą się również takie rzeczy jak: termometr do pomiaru temperatury wody, stoper, woda do przepłukiwania łyżki cuppingowej przed każdą kolejną próbą, woda (lub zimne mleko) do przepłukiwania kubków smakowych, oraz nieprzezroczysty kubek (dobre są kubki papierowe) do ewentualnego wypluwania próbowanej kawy – przydatne złaszcza wtedy kiedy mamy do spróbowania wiele kaw, aby nie przyjmować sporych ilości kofeiny.

Wiemy już co będzie potrzebne, oraz na co należy zwracać uwagę podczas przeprowadzania cuppingu. Skupmy sie teraz na tym jak krok po kroku go przeprowadzić. Zaczynamy od ilości kawy – będziemy potrzebowali od 12 g kawy, na 200 ml wody – ważne aby w każdej filiżance ilość kawy była jednakowa. Kawę należy zmielić trochę grubiej niż do przelewówek (do drippa). Będziemy zaparzać ją bezpośrednio w filiżance, bez użycia papierowych bądź metalowych filtrów. Jeśli kawy są już zmielone i umieszczone w naczyniach (filiżankach) zalewamy je wodą. Starajmy się robić to w miarę szybko, aby wszystkie kawy były zalewane wodą o tej samej temperaturze. Od pierwszego kontaktu kawy z wodą czekamy 4 minuty. Po upływie tego czasu, następuje moment przełamania – przy użyciu łyżki cuppingowej odgarniamy powstały kożuch. Zazwyczaj wykonywane jest to trzema ruchami łyżki, pierwszym po wierzchu i dwoma kolejnymi głębszymi. Jest to bardzo ważny moment, ponieważ możemy dokładnie poczuć aromat kawy – podczas wykonywania łamania, zbliżmy nos do filiżanki i wąchajmy kawę, próbując oceniać, wyczuwać uwalniające się aromaty. Jeśli już przełamiemy wszystkie próbki (ważne aby przed każdą kolejną przepłukać łyżkę i pozbyć się z niej wody), nadchodzi czas kiedy powinniśmy pozbyć się z lustra naparu pozostałych drobinek kawy. Wykonujemy to przy użyciu dwóch łyżek cuppingowych. Jeśli napary są oczyszczone nie pozostaje nam nic innego jak rozpocząć ich smakowanie. Uważajmy jednak aby się nie poparzyć – napar może być wciąż gorący! Przyjmuje się, że dobrym momentem do rozpoczęcia cuppowania, to 9 min od pierwszego kontaktu kawy z wodą. Nabieramy napar do łyżki (około połowę jej pojemności) i testujemy smak i aromat. Aby dokładnie poczuć wszystkie ukryte w niej smaki dobrze rozprowadzić napar po całej jamie ustnej. Biorąc udział w cuppingach możemy być świadkami jak niektórzy będą siorbać kawę. Nie ma w tym nic niestosownego, nie bójmy się tego robić. Ma to na celu rozprowadzenia kawy z łyżki cuppingowej po jamie ustnej na zasadzie areozolu :- ). Dzięki temu jestesmy w stanie lepiej poczuć smak i aromat kawy. Warto również spróbować kawy jak już mocno ostygnie, wiele kaw otwiera się po ostygnięciu i dopiero wtedy jesteśmy w stanie poczuć całe jej dobro.

Na koniec dodam, że warto przeprowadzać cuppingi w towarzystwie. Dzielenie się opiniami i wgląd kilku osób w próbki pozwala na uzyskanie lepszej oceny kawy. Poza tym cupping to w pewnym stopniu również świetna zabawa, możliwość poznawania nowych osób oraz sposób na sprawdzanie siebie na tle innych miłośników kawy. W wielu kawiarniach i palarniach mieszczących się w Polsce cuppingi na stałe wpisały się w harmonogram, dlatego jeśli tylko zauwazycie informację o odbywającym się cuppingu, gorąco zachęcamy do wzięcia udziału. Zabawa jest przednia. :- )”

Pozdrawiam, Maks

Kawa Peru Tunki z brytyjskiej palarni Butterworth&Son

Kawa ziarnista, Recenzje
5/5(1)

Zanim otworzyłem paczkę i zacząłem próbować samej kawy, poszukałem informacji na jej temat (uprawa, obróbka, sposób wypalenia). Na stronie palarni znajdują się informacje, z których dowiedzieć się możemy m.in. że kawa ta uprawiana jest w pobliżu granicy z Boliwią, a samo dotarcie do plantacji zajmuje kilka godzin – piesza wędrówka przez lasy. Najważniejsze jest tu jednak chyba to, że uprawa pozbawiona jest pestycydów i chemicznych środków używanych do ochrony roślin. Mamy tu do czynienia z w pełni naturalnym surowcem. Aby zobaczyć i zrozumieć miejsce narodzin omawianej kawy, odsyłam do filmu z poniższego linku:

https://www.youtube.com/watch?v=9UVjYnHZA74

Dodam jeszcze tylko, że nazwa kawy pochodzi od lokalnie występującego ptaka egzotycznego (Skalikurek andyjski), widoczny jest on przez moment we wspomnianym filmie. 🙂

Aby ocenić tę kawę, postanowiłem sprawdzić ją w dwóch alternatywnych metodach parzenia (dripperze Hario V60, oraz Aeropressie). Początkowo jednak rzuciłem okiem na same ziarna. Przeglądnąłem całą paczkę (250g) i muszę powiedzieć, że wyglądają naprawdę dobrze. Pozbawione są defektów, wszystkie są zbliżone do siebie kształtem i rozmiarem, równomiernie wypalone. Styl wypalenia kawy – powszechny wśród wielu angielskich palarni – nieco ciemniejszy od skandynawskiego. Aromat ziaren jak i ten uwalniający się podczas parzenia określiłbym jako orzechowo – czekoladowy.

kawa-butterworth-peru

Nie odnajdziemy w tej kawie cytrusowej bomby, co dla wielu osób, które nie przepadają za kwasowością w kawie, na pewno będzie ogromnym plusem. Z obu metod, o wiele bardziej smakował mi napar przyrządzony w dripperze V60. Smak kawy który w nim otrzymałem bardzo przypominał mi wiśnię zatopioną w gorzkiej czekoladzie. Była naprawdę smaczna i sprawiła sporo przyjemności. Kawa z aeropressu wydała mi się odrobinę za ciężka, chociaż gdyby pokombinować z grubością mielenia czy temperaturą wody, na pewno dałoby się to poprawić. Lekka wiśniowa kwasowość wzmagała się w obu przypadkach wraz ze stygnięciem kawy.

Niestety nie mam jak jej sprawdzić w kawiarce, a mam przeczucie, że kawa w niej przyrządzona mogłaby okazać się bardzo dobra, zwłaszcza w połączeniu z mlekiem… Spróbuję przy pierwszej sposobności (o ile wcześniej nie wypije jej całej z drippa 🙂 )

Polecam tę kawę wszystkim którzy lubią poczuć w kawie gorzką czekoladę. Jest to dobra odskocznia od kaw afrykańskich, w których zazwyczaj odnajdziemy więcej kwasowości. Dla mnie dodatkowym plusem samej kawy jest świadomość tego jak osoby uprawiające ją podchodzą do swojej pracy, gdzie znajduje się sama plantacja oraz jak wiele pracy musi być wykonanej aby finalnie znalazła się ona w mojej filiżance. Jeśli obejrzycie film o którym wspominałem, na pewno zrozumiecie o czym mówię. 🙂

Pozdrawiam, Maks

butterworth-peru-tunki